Radamès bez rywala: Piotr Beczała w Gran Teatre del Liceu
niedziela, 11 października 2026
Długo wyczekiwany występ Piotra Beczały jako Radamèsa w Aidzie Verdiego w barcelońskim Gran Teatre del Liceu 2 października 2026 roku spełnił oczekiwania barcelońskiej publiczności — i to z nawiązką. W inauguracyjnej produkcji sezonu, która podzieliła widownię, to właśnie polski tenor zdołał ją zjednoczyć.
Debiutując w nowej inscenizacji Shirin Neshat — surowej, minimalistycznej wizji, która zastępuje tradycyjny orientalny przepych Aidy projekcjami wideo i współczesnym komentarzem politycznym — Beczała od pierwszej do ostatniej nuty opanował scenę z niezachwianą wokalną autorytarnością. Jego „Celeste Aida” nadała ton całemu wieczorowi: wykonana z najwyższą elegancją, zakończona ściszonym falsetem, przez jednego z krytyków określona jako wykonanie, którego nie słyszał na takim poziomie od czasów Carla Bergonziego. Jego „Sacerdote, io resto a te” uznano za godne wpisania w stałe annały Gran Teatre. Przez cały wieczór nieskazitelna linia wokalna, spiżowe wysokie tony — nigdy wymuszone — oraz frazowanie, które z latami staje się coraz bardziej wycyzelowane, potwierdziły to, co barcelońska publiczność już wie: w repertuarze spinto Verdiego Beczała nie ma sobie równych.
Obsada towarzysząca mu była wyjątkowej klasy. Anna Pirozzi zaprezentowała autorytet w roli Aidy w pierwszych dwóch aktach, choć w kolejnych dały znać o sobie oznaki zmęczenia głosowego. Ludovic Tézier jako Amonasro dostarczył najbardziej arystokratycznego frazowania wieczoru, Ksenia Dudnikova była potężną i dramatycznie przekonującą Amneris, a Giorgi Manoshvili wywarł silne wrażenie w roli Ramfisa. Antonello Manacorda dyrygował z precyzją i autentyczną inteligencją teatralną.
Recenzje:
„Piotr Beczała w roli Radamèsa był bez wątpienia najlepszym obecnie na świecie odtwórcą roli egipskiego wodza, przede wszystkim dzięki szlachetności prowadzenia głosu i wspaniałym wysokim dźwiękom – nigdy wymuszonym, a odznaczającym się szlachetnym, spiżowym brzmieniem. Polski tenor prowadził każdą ze swoich arii z niezwykłą płynnością, dbając o kunsztowne frazowanie – począwszy od wymagającej arii „Celeste Aida”, wykonanej z najwyższą elegancją i zakończonej falsetem. Jego interpretacja fragmentu „Sacerdote, io resto a te” zapisała się złotymi zgłoskami w historii Gran Teatre; artysta wykazał się doskonałą kontrolą oddechu, unikając jakiejkolwiek banalności, a wszystko to przy zachowaniu zachwycającej barwy głosu. Nieliczne, drobne potknięcia w tekście nieco tylko obniżyły ocenę występu, który poza tym ocierał się o wokalną doskonałość.” – Ópera Actual
„To gwiazdorskie kwartetowe grono na ogół sprostało wysokim oczekiwaniom, choć nie obyło się bez pewnych – i to znaczących – wzlotów i upadków. Nowym nabytkiem w tej obsadzie był Piotr Beczała, na którego występ z niecierpliwością czekano. Polski tenor zdaje się cieszyć wieczną młodością; mimo zaledwie szczątkowego czasu na próby, po raz kolejny udowodnił, że w repertuarze spinto nie ma sobie równych. Już od momentu pierwszego wejścia na scenę imponował niezachwianą pewnością wokalną i autorytetem, zachwycającym squillo oraz frazowaniem, które z biegiem lat staje się coraz bardziej wycyzelowane. Choć w finałowej frazie swojej pierwszej arii sięgnął po falset i musiał bacznie śledzić dyrygenta – co było zapewne koniecznością wynikającą z ograniczonego czasu prób – to w ogólnym rozrachunku zaprezentował się jako prawdziwy divo. Jego absolutna pewność przy wchodzeniu w górny rejestr, wyrównanie głosu w pełnej skali, śmiałość w najbardziej heroicznych partiach oraz subtelne frazowanie – bogate w mezza voce – stanowiły prawdziwy pokaz mistrzostwa wokalnego i potwierdziły jego status artysty, który tworzy epokę.” – Platea Magazine
„Głównym powodem oczekiwania była jednak obecność Piotra Beczały w roli Radamèsa, a oczekiwania te nie zostały zawiedzione. Tenor zaprezentował lśniący i jednolity głos, o większej sile i barwie niż kiedykolwiek w środkowym i niskim rejestrze, nie tracąc przy tym łatwości w wchodzeniu w wysokie tony ani umiejętności łagodzenia i snucia dźwięków. Wykazał to w finale „Celeste Aida” – w marzycielskiej wersji, której nie słyszałem na żywo od czasów najdoskonalszego Radamèsa, jakiego kiedykolwiek miałem okazję usłyszeć, czyli w wykonaniu Carlo Bergonziego. Godne uwagi było oczywiście również „Sacerdote, io resto a te!”, ale chciałbym przede wszystkim wspomnieć o recytatywie „Se quel guerrier io fossi”, a jeszcze bardziej o sposobie wypowiedzenia „O lui felice!”. To właśnie tutaj Radamès ukazuje swoje prawdziwe dwoiste oblicze wojownika i kochanka (być może bardziej tego drugiego niż pierwszego). W całej operze Beczała nie zaprezentował zresztą niczego, co nie byłoby mistrzowskie.” – Connessi all’Opera
„Fascynujące jest to, że bohater tak potężnego dzieła znalazł w Piotrze Beczale wykonawcę o niezwykłej wrażliwości. Polski tenor przeżywa okres wspaniałej dojrzałości, wzbogaconej o rosnącą pełnię głosu oraz głębię, jaką zyskała jego niska skala. Zachowuje jednak nienaruszony blask brzmienia i połysk wysokich tonów, które wydają się płynąć bez wysiłku z takiej architektury wokalnej. Jeszcze większe wrażenie robi stylistyczna finezja, z jaką posługuje się swoimi zdolnościami. Beczała frazuje z książęcą elegancją i zna sekret sugerowania emocji, zanim je ujawni. Jego „Celeste Aida” zapowiadała lekcję liryzmu, której kulminacją miała być intymność ostatniego aktu. Trudno dostrzec w takim arystokracie śpiewu generała powracającego zwycięsko z rzezi. I być może właśnie ta sprzeczność wyjaśnia lepiej niż jakakolwiek deklaracja tragedię Radamésa.” – El Confidencial
czwartek, 10 września 2026
Wieczór pod gwiazdami: Piotr Beczała na otwarciu sezonu Wiener Staatsoper
Czytaj artykuł →
czwartek, 15 stycznia 2026
Piotr Beczała w Rusałce Dvořáka: punkt kulminacyjny sezonu w Operze Wiedeńskiej
Czytaj artykuł →
niedziela, 7 grudnia 2025