Triumf Piotra Beczały jako Lohengrin w Baden-Baden

piątek, 3 kwietnia 2026

Lohengrin Beczala Baden-Baden

Tegoroczny Festiwal Wielkanocny w Festspielhaus Baden-Baden upłynął pod znakiem nowej inscenizacji Lohengrina Wagnera — pod dyrekcją Joany Mallwitz z Mahler Chamber Orchestra, w reżyserii Johannesa Eratha. Grana przy kompletach produkcja szybko stała się jednym z najszerzej komentowanych wydarzeń festiwalu.

W jej centrum stanął Piotr Beczała w roli tytułowej, dając występ, który spotkał się z wyjątkowym uznaniem publiczności i krytyki. Jego Lohengrin okazał się elementem definiującym całe przedstawienie — powszechnie doceniany za muzyczną finezję, panowanie nad głosem i interpretacyjną głębię.

Zamiast opierać się na samej sile głosu, Beczała budował partię linią, legatem i precyzją, tworząc kreację o rzadkiej szlachetności. Świetlisty ton, naturalne frazowanie i swobodna nośność pozwoliły mu sprostać wymaganiom roli, zachowując przez cały czas klarowność i elegancję.

Szczególną uwagę zwrócono na opowieść o Graalu w trzecim akcie, gdzie użycie pianissima i kontrola dynamiki stworzyły momenty uderzającej intensywności. Te fragmenty stały się punktem kulminacyjnym wieczoru, pokazując zarówno mistrzostwo techniczne, jak i głębokie rozumienie języka muzycznego Wagnera.

Dzięki mocnemu prowadzeniu muzycznemu i przekonującej kreacji głównej Lohengrin w Baden-Baden został powszechnie uznany za duży sukces. W jego sercu stał Piotr Beczała — triumf, który wybrzmiał zarówno na scenie, jak i w prasie międzynarodowej.

Wybrane głosy prasy

Odzew krytyki na występ Piotra Beczały był obszerny i entuzjastyczny. Poniżej fragmenty najważniejszych recenzji:

„Ponadczasowy Piotr Beczała śpiewa partię tytułową — miękko, łagodnie, nie z tego świata…”DIE WELT

„Partię tytułową obsadzono wszak polskim tenorem Piotrem Beczałą, który ostatnio, w 2025 roku na Festiwalu w Bayreuth, wprawił publiczność w ekstazę w tej właśnie roli, a teraz również w Baden-Baden dowiódł, że jest obecnie czołowym wykonawcą tej partii — co więcej, że wyznacza tu kamień milowy w śpiewie Wagnerowskim w ogóle. Jego kreację znamionuje legendarna obecność i blask, ale przede wszystkim śpiewa z pełnią i pięknem tonu oraz z pozornie bezwysiłkową wokalnością, które takt po takcie budzą zdumienie”.Die Rheinpfalz

„Piotr Beczała jest Lohengrinem i śpiewa tak, że rzuca słuchacza na kolana — tenor światowej klasy”.Der Opernfreund

„Piotr Beczała śpiewa Lohengrina świetlistym tenorem, z łagodnym zabarwieniem głosu i kantylenowym frazowaniem. Dobrze gospodaruje środkami wokalnymi, tak że na opowieść o Graalu w ostatnim akcie wciąż ma wystarczające rezerwy”.Kulturjoker

„Jak można było oczekiwać, ponad resztę wybił się Piotr Beczała, który od dawna utrwalił w Bayreuth (…) pozycję jednego z wykonawców Lohengrina swojej epoki. W swoim »płaszczu z białych łabędzich piór« jest tu promiennym tenorowym rycerzem bez trwogi i skazy”.Opern.News

„W centrum wieczoru stał jednak Piotr Beczała — i to w sposób, który czyni zbędną wszelką pochopną retorykę superlatywów, bo sam występ mówi już wszystko. To, co ulepił z partii tytułowej, było śpiewem o nadzwyczajnej szlachetności, technicznej integralności i stylistycznej przenikliwości. Od pierwszego wejścia obecna była ta rzadka jakość dźwięku, która nie tylko brzmi, lecz zmienia charakter samej przestrzeni. Ten głos nie występuje naprzód — on się zjawia. Nie ma w nim agresywnej dominacji ani zewnętrznego heroizmu i właśnie stąd czerpie swój wybitny autorytet. Lohengrin Beczały opiera się bowiem na czymś, co w śpiewie Wagnerowskim stało się rzadkością: na pełnym opanowaniu linii wokalnej (…) Jego barwa miała piękno, ale nie samą przyjemność brzmienia; góra miała blask, ale nie agresywną ostrość; frazowanie było miękko wiązane, nie tracąc przy tym formy. Głos pozostawał zawsze w szlachetnym, skupionym nurcie”. Wochenblatt Reporter

„Obecnie trudno znaleźć kogoś lepszego do partii tytułowej niż Piotr Beczała. Jego wciąż lirycznie smukły, a przy tym potężny tenor przekonuje ciepłem brzmienia i wspaniale ukształtowaną linią wokalną. Wymagające skoki interwałowe w górę pokonuje elegancko głosem głowowym”. Badische Zeitung

„Piotr Beczała, prawdopodobnie wciąż najlepszy dziś Lohengrin, śpiewa partię tytułową z porywającą doskonałością i klarownością tekstu. W opowieści o Graalu w trzecim akcie czyni cud dodającej sił gołębicy podwójnie godnym podziwu, przechodząc nagle w pianissimo na słowie o ptaku pokoju”.Frankfurter Allgemeine Zeitung

„Ostatecznie Piotr Beczała jako Lohengrin okazuje się tenorem lirycznym o źródłowej sile, dokładnie takim, jakiego można by sobie tu życzyć: bez cienia afektowanej przesady, za to z tym bardziej inteligentną, profesjonalną kontrolą środków wokalnych”.Concerti.de

„Piotr Beczała śpiewa Lohengrina z barwą i blaskiem, które dosłownie wypełniają wielką salę zachwytem. Punkt kulminacyjny osiąga w opowieści o Graalu: na słowie »gołębica« przechodzi nagle w pianissimo — a potem znów narasta ku »cudownej mocy«, jakby otwierały się niebiosa. Tak klarowność tekstu staje się sztuką. Dlaczego Mallwitz uczyniła go warunkiem tej produkcji, pokazuje w sposób imponujący”. Badische Neueste Nachrichten (BNN)

„Piotr Beczała ma wszystkie te przymioty w szóstej potędze. Jego wspaniały głos — srebro owinięte w aksamit — a jego góry mogłyby mu zapewnić zazdrość wszystkich tenorów. A kto pilnuje, żeby to wszystko się zachowało? W razie wątpliwości z pewnością jego żona, także śpiewaczka. Nie tylko to zachował, ale i rozwinął, by z liryczno-spinto dojrzeć do tenora bohaterskiego. I to wszystko można było przeżyć w Festspielhaus, i porwało publiczność do entuzjazmu. Jego opowieść o Graalu w trzecim akcie była marzeniem i trafiała prosto w serce miękkimi łukami legata. A więc jednak istnieją: tenorzy, którzy pozwalają głosowi dojrzeć — i wtedy są po prostu nie do przebicia”. goodnews4.de